iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Często jestem pytana przez pacjentów, co jest lepsze: implant czy most protetyczny. Pytają pacjenci, którzy stracili ząb i nie chcą chodzić z luką w uśmiechu. Zawsze odpowiadam, że implanty to najlepszy sposób na odtworzenie brakujących zębów. Z powodów zdrowotnych, estetycznych i wbrew pozorom także finansowych. Implanty są łaskawsze dla reszty uzębienia, ponieważ nie wymagają szlifowania sąsiednich żywych zębów.

Most protetyczny, podobnie jak ten drogowy, wymaga filarów i to przeważnie dwóch, dlatego dentysta będzie musiał oszlifować sąsiadujące z ubytkiem zęby, a na tzw. kikuty założyć korony. Nie każdy pacjent jest w stanie poświęcić dwa zdrowe zęby.

Implanty są także korzystniejsze dla wyglądu twarzy. Brak zęba zawsze prowadzi do zaniku kości, a to wpływa na zmianę rysów (zapadniecie policzków, zwężenie ust itd.). Tytanowa śruba imitująca korzeń zapobiega zanikowi kości szczęki lub żuchwy.

Ale implant i zespolona z nim korona imitują naturalne uzębienie nie tylko pod względem wyglądu, ale i funkcji. W efekcie można gryźć i żuć bez obaw - tytanowy korzeń trzeciego zęba będzie działał tak, jak prawdziwy. Tymczasem most może tracić szczelność, a utrzymującym go kikutom zębowym zagrożą wtedy stany zapalne, a  w skrajnym przypadku nawet usunięcie. Wtedy trzeba będzie wymienić uzupełnienie protetyczne na dużo większe i znów szlifować kolejne zęby.

Utarło się przekonanie, że implanty są drogie. Tymczasem koszt wszczepienia pojedynczego implantu (wraz z koroną na implancie) jest porównywalny do wykonania mostu porcelanowego, wymagającego szlifowania dwóch sąsiednich zębów oraz leczenia kanałowego przynajmniej jednego z nich wraz z wzmocnieniem wkładem koronowo-korzeniowym. Porównanie wypada jeszcze gorzej dla mostu, gdy doliczy się konieczność jego wymiany po ok. 10 latach. Trwałość uzupełnień implantologicznych uznaje się za dożywotnią.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2013-01-29 12:13
Ogólne dentysta, ortodoncja, implanty Komentarze (0)

Zgryz w młodym wieku bardzo szybko się zmienia. Np. żuchwa noworodka jest mocno cofnięta (to tzw. tyłozgryz), dopiero później wysuwa się do przodu. Dlatego na wczesnym etapie życia dziecka jego aparat mowy i żucia trzeba stale pobudzać do prawidłowego rozwoju. Już u niemowlęcia musimy reagować na nieprawidłowe nawyki.

Pod specjalnym nadzorem powinny być dzieci, którym podaje się mleko wyłącznie z butelki, bo sposób karmienia ma fundamentalny wpływ na zgryz. Dziecko, które jest przystawiane do piersi, wykonuje ciężką pracę - w trakcie ssania pracują jego język, podniebienie i mięśnie. Gdy niemowlę pije mleko z butelki, zwłaszcza przez smoczek z dużą dziurką, w ogóle nie musi się wysilać. Jednak wtedy właściwy rozwój żuchwy i szczęki jest zaburzony. Warto używać smoczków z mniejszymi dziurkami i o anatomicznym kształcie. Starajmy się też nie przedłużać karmienia dziecka butelką powyżej roku.

Kłopoty ze zgryzem mogą mieć też maluchy przyzwyczajone do papkowatych pokarmów. Człowiek ma instynktowną potrzebę żucia; w ten sposób ćwiczy mięśnie i rozbudowuje kości szczęk. Dlatego ważne, żeby dziecko od najmłodszych lat uczyło się żuć i chrupać - twarde warzywa czy owoce. Nie martwmy się, dziecko da sobie radę. Dla rozwoju młodego organizmu dobrze jest, żeby miał trochę "pod górę".

Zagrożeniem dla prawidłowego zgryzu we wczesnym dzieciństwie jest też smoczek uspokajacz. Maluch nie powinien mieć go w buzi go przez większość dnia ani z nim spać, bo ruchy szczęk podczas ssania mogą negatywnie wpływać na rozwój jamy ustnej. Jeśli musimy używać smoczka, wybierajmy ortodontyczne. Najlepiej jednak nie uzależniać niemowlęcia od takiego uspokajacza, co często robimy dla własnej wygody i świętego spokoju.

Duże znaczenie dla zgryzu ma także sposób oddychania. Powinniśmy zwracać na to uwagę już od początku życia malucha. Jeżeli, np. z powodu przewlekłych infekcji, często oddycha przez usta, rozwój szczęki i żuchwy może być nieprawidłowy. Jeżeli dziecko ciągle oddycha przez usta, chrapie w nocy, ma gapowaty wyraz twarzy to znaczy, że jego organizm radzi sobie w ten sposób z jakąś przeszkodą, którą nie pozwala mu swobodnie oddychać przez nos. Najczęściej są to choroby migdałka gardłowego i migdałków podniebiennych lub alergie i chroniczne nieżyty nosa. Diagnozę powinien postawić laryngolog i zaproponować leczenie.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2013-01-22 09:17
Ogólne dziecko, ortodoncja, zgryz Komentarze (0)

Cyrkonie, czyli sztuczne diamenty, do tej pory kojarzyły Ci się tylko z biżuterią? Teraz robią zawrotną karierę w stomatologii. Nie bój się, nie będziesz musiała ozdabiać nimi zębów. Z cyrkonii, a właściwie z tlenku cyrkonu, wykonuje się dziś najładniejsze i najbezpieczniejsze korony i mosty.

Błysk złotych zębów w uśmiechu świadczył kiedyś o zamożności posiadacza sztucznego uzębienia. Dziś cenniejsze od złota są korony i mosty pełnoceramiczne. Przede wszystkim dlatego, że idealnie naśladują naturę.

Naturalny efekt to najważniejszy cel współczesnej stomatologii. Pacjenci nie akceptują już przeciętnych efektów estetycznych. Wiedzą, że wyglądająca sztucznie koronka zębowa oszpeci każdy nawet najładniejszy uśmiech. Królewską technologią w uzupełnianiu braków w uśmiechu są korony i mosty pełnoceramiczne. Wykonuje się je albo w całości z porcelany, albo porcelana nakładana jest na robiący oszałamiającą karierę tlenek cyrkonu. To on zastępuje metal, z którego do tej pory wykonywano podbudowy prac protetycznych.

Twardy jak diament, naturalny jak ząb

Tlenek cyrkonu coraz śmielej zastępuje metalowe konstrukcje koron i mostów. Stosowany w jubilerstwie jako imitacja diamentu (najtwardszej substancji w przyrodzie), ma zbliżoną do niego trwałość. Jest więc wyjątkowo wytrzymały, wręcz niezniszczalny. Ale jednocześnie krystaliczno-mleczny tlenek cyrkonu zachowuje się jak naturalny ząb, ponieważ tak samo przepuszcza i odbija światło. Tlenek cyrkonu perfekcyjnie odwzorowuje naturalną dla zębów opalescencję.

Przezierny jak opal

Opalescencja to typowa cecha opalu - kamienia, który w zależności od padania światła zmienia barwę. Szkliwo zęba zachowuje się właśnie jak opal. To dlatego ząb widziany pod światło ma odcień pomarańczowy, natomiast w świetle z przodu lub z boku zmienia barwę na mleczno-niebieską.

Gdy światło zmienia się w ciągu dnia a dzieje się tak wielokrotnie korony porcelanowe wykonane na metalu wyglądają sztucznie. Po prostu światło nie przenika przez nie tak, jak przez naturalne uzębienie. Właśnie z powodu opalescencji korony i mosty na konstrukcjach z tlenku cyrkonu nazywa się królewską technologią.

W dodatku koronom metalowym często towarzyszą przebarwienia dziąseł. Dochodzi do nich, gdy metalowy brzeg konstrukcji, wchodząc pod dziąsło (co zapewnia szczelność korony), zmienia jego kolor na sino-różowy.

Bezpieczny, bo nie metal

Ale estetyka to nie wszystko. Korony i mosty na podbudowie metalowej stają się coraz mniej akceptowalne z powodu alergii i podrażnień przyznaje. Jony tlenków metali uruchamiają w organizmie reakcje obronne. Robi się jeszcze groźniej, gdy w jamie ustnej występują dwa metale o różnym potencjale elektrochemicznym. Ślina staje się wtedy elektrolitem, a w ustach powstaje ogniwo galwaniczne. Pacjent odczuwać może metaliczny posmak oraz cierpieć na stany zapalne błon śluzowych.

W przeciwieństwie do metali tlenek cyrkonu jest obojętny pod względem elektrochemicznym, eliminuje w 100% ryzyko alergii i podrażnień. Jego bezpieczeństwo potwierdza m.in. długoletnie zastosowanie w protetyce stawów biodrowych.

Stomatolodzy zwracają uwagę na jeszcze jedną cechę tlenku cyrkonu: jest on łaskawy dla stawów skroniowo-żuchwowych, które przy uzupełnieniach metalowych są dość mocno obciążane. Uzupełnienie na bazie tlenku cyrkonu jest ponad połowę lżejsze od konstrukcji metalowo-ceramicznej, dzięki czemu unikamy przeciążeń stawów, co ma duże znaczenie zwłaszcza przy dużych uzupełnieniach.

Precyzyjny  za sprawą komputera

Królewska jest także technologia tworzenia koron cyrkonowych. Bloczek tlenku cyrkonu zamienia się w konstrukcję korony lub mostu za sprawą komputera. Dzięki technologii  CAD/CAM wewnętrzna część korony idealnie przylega do tkanek twardych zęba, a uzupełnienie protetyczne staje się szczelne. Ta cecha jest istotna dla zdrowia pacjenta. Szczelność korony gwarantuje, że pod uzupełnieniem nie będą gromadzić się resztki organiczne, stanowiące pożywkę dla chorobotwórczych bakterii tłumaczy stomatolog.

Stomatologia nie wyeliminowała na razie metalu w 100%. Tam, gdzie niezbędne są konstrukcje metalowe (na przykład protezy szkieletowe na zatrzaskach), wykonuje się nadal korony ceramiczne na metalu. Wymaga tego zastosowany system połączeń. Stomatolodzy przekonują pacjentów, by decydowali się w takich sytuacjach na bardziej bezpieczne dla organizmu metale szlachetne. Stopy złota rzadziej wywołują reakcje alergiczne i są obojętne dla osób uczulonych na większość metali.
 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2013-01-15 10:10
Ogólne zęby, stomatologia, korony, mosty Komentarze (0)

Wybielanie nie niszczy szkliwa, ale nie można wybielać zębów, których szkliwo nie chroni w sposób właściwy. Czyli jeśli mamy ubytki próchnicowe lub starte guzki na powierzchniach żujących z powodu bruksizmu (nawyk zgrzytania zębami o podłożu stresowym), to wybielanie takich zębów jest niewskazane.

W przypadku próchnicy może dojść do zapalenia miazgi, a zęby starte będą odczuwać nadwrażliwość nie dlatego, że zaszkodziło im wybielanie, ale dlatego, że nie są właściwie chronione. Podobnie w przypadku chorób przyzębia. Jeśli mamy odsłonięte szyjki, to najbardziej unerwione części zębów cierpią katusze, gdy jemy lody, pijemy gorącą herbatę lub próbujemy zjeść pomarańczę. Kwaśne, zimne, gorące i już syczymy z bólu. Co dopiero, gdy takie odsłonięte szyjki potraktuje się preparatem wybielającym!

Co robić? Czy wrażliwcy mogą się wybielać? Oczywiście, ale najpierw trzeba ich odwrażliwić, a jeszcze wcześniej ustalić i usunąć przyczynę  tej wrażliwości. Bardzo często jest to właśnie bruksizm, cierpią na niego nie tylko ambitne menadżerki, ale nawet nastolatki z problemami w szkole. Nieświadomie zgrzytają zębami z naciskiem 10 razy silniejszym niż normalnie, co powoduje starcie szkliwa i ubytki przyszyjkowe, które nie mają nic wspólnego z próchnicą.

A więc, gdy jest to bruksizm zakładamy szyny okluzyjne, które w nocy relaksują stawy skroniowo-żuchwowe. Czasem podajemy botox w żwacze, by je rozluźnić i zlikwidować nawyk. Podchodząc do sprawy holistycznie trzeba oczywiście od bruksizmu dojść do przyczyny stresu. Ale tutaj potrzebne jest spotkanie z terapeutą - psychologiem.

Gdy nadwrażliwość wywołują choroby przyzębia, tropimy przyczyny patologii: usuwamy kamień, także poddziąsłowy, sprawdzamy i leczymy zgryz, wymieniamy nieszczelne korony, a także uczymy właściwego szczotkowania zębów, tylko ruchem wymiatającym od korzenia do korony zęba. Oczywiście nie zawsze można się uporać z przyczyną nadwrażliwości, gdy mamy taki fenotyp dziąseł (delikatne i cienkie), każde zbyt agresywne mycie zębów może wywoływać nadwrażliwość w okolicach szyjek zębowych.

Co robimy, by wrażliwe zęby przygotować do wybielania? Najczęściej piaskujemy preparatem Sylc, dzięki czemu na zdemineralizowanej części zęba osadzają się kryształy hydroksyapatytu i odbudowują ją. To jedna ze skuteczniejszych metod walki z nadwrażliwością na poziomie objawowym. Oprócz tego przeprowadzamy kurację odwrażliwiająca preparatem fluorowym w gabinecie, pacjent dostaje też specjalne szyny i preparat do domu.

Na finał jest nagroda. Najczęściej nadwrażliwców wybiela się gabinetowo z użyciem lampy w znieczuleniu. Nie polecam długotrwałego wybielania nakładkowego,  ponieważ może być zbyt nieprzyjemne dla pacjenta. Robimy wybielanie raz a dobrze, a potem kontynuujemy odwrażliwianie, stosując już pasty i płukanki fluorowe.
 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2013-01-09 17:06
Ogólne pielęgnacja, zęby, wybielanie Komentarze (0)

Tak, jeżeli w składzie gumy nie ma cukru, a substancję słodzącą stanowi na przykład ksylitol, naturalny środek słodzący, uzyskany z kory brzozy.

Substancja ta wykazuje działanie przeciwbakteryjne, przez co zmniejsza ryzyko próchnicy. Doskonale odkwasza także środowisko jamy ustnej po posiłku, a badania potwierdzają jej leczniczy wpływ m.in. na dziąsła.

Żucie gumy po posiłku powoduje także produkcję śliny, a ta już sama w sobie neutralizuje kwasy gromadzące się w ustach i ma wpływ na właściwy współczynnik pH. W ten sposób nawyk żucia gumy po jedzeniu chroni szkliwo zębów przed destrukcyjnym wpływem kwasów. Ślina produkowana na skutek żucia gumy mechanicznie wypłukuje również resztki pokarmowe, oczyszczając zęby.

Ale uwaga - nie można jej żuć zbyt długo. Wystarczy 10 minut. Zbyt długie żucie nadmiernie obciąża stawy skroniowo-żuchwowe, co może doprowadzić do patologicznych zmian i przerostu mięśni żwaczy.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2013-01-01 09:01
Ogólne higiena, zęby, próchnica, żucie gumy Komentarze (0)