iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja


Czyszczenie przestrzeni międzyzębowych nicią dentystyczną to absolutna konieczność. Nie zastąpi go ani płukanie jamy ustnej, ani stosowanie systemów pulsacyjnych, które strumieniem wody pod ciśnieniem wypłukują resztki jedzenia spomiędzy zębów. W trudno dostępnych dla szczoteczki przestrzeniach międzyzębowych gromadzą się nie tylko resztki jedzenia, ale także płytka nazębna. To idealna pożywką dla bakterii, wywołujących próchnicę i choroby przyzębia.

Nitka powinna swobodnie przesuwać się między zębami - jedynie w punktach stycznych będzie jej trudniej, wtedy usłyszysz charakterystyczne kliknięcie podczas wprowadzania nici między zęby. Jeżeli nitka zahacza się, rwie, a jej strzępki zostają między zębami, nie wolno tego lekceważyć, tylko umówić się na wizytę do dentysty. Być może przeszkodą są nawisające plomby, które za każdym razem blokują nitkę pracującą w przestrzeniach międzyzębowych. Wypełnienia, które wykraczają poza anatomiczny kształt zdrowego zęba, mają ostre kształty lub są na tyle stare, że zaczynają się kruszyć, są niebezpieczne nie tylko dla nici dentystycznej. Pod nawisającymi wypełnieniami, w ukruszonych i porowatych plombach gromadzi się płytka nazębna to siedlisko bakterii, niebezpieczne dla zębów i dziąseł. Nić może się też zahaczać o złogi kamienia, czyli zmineralizowaną płytkę nazębną. Bezwzględnie trzeba go usunąć, czyli umówić się do dentysty na skaling i piaskowanie, zakończone polerowaniem, które wygładzi szkliwo i zabezpieczy przed ponownym odkładaniem się kamienia. Nitka dentystyczna może także wskazywać na problemy z koroną lub mostem protetycznym. Jeśli podczas czyszczenia zahacza o uzupełnienie protetyczne, to znaczy że prawdopodobnie jest ono nieszczelne. I znów lekceważenie takiego stanu to prosta droga do chorób zębów i przyzębia. Poniżej linii dziąseł oraz w przestrzeniach między zębami próchnica pozostaje długo anonimowa, widać ją często dopiero na zdjęciu RTG. W tych miejscach, zwłaszcza przy linii dziąseł, gdzie mniej jest szkliwa, szybko atakuje miazgę zęba. A wtedy zamiast na wizytę kontrolną trzeba będzie zaplanować kosztowne leczenie kanałowe.

 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-10-30 13:34
Ogólne uśmiech, higiena, pielęgnacja, zęby, czyszczenie Komentarze (0)

Czy po 40-tce wypada jeszcze nosić aparat ortodontyczny? Dlaczego właściwie implant jest lepszy od innych uzupełnień protetycznych? I czy w miejsce usuniętej szóstki trzeba od razu wstawić następcę? A jeśli ząb czeka kanałowe leczenie, to ile potrwa? Pora rozprawić się z mitami dotyczącymi stomatologii.

MIT 1: Aparaty ortodontyczne są tylko dla młodych

Aparaty ortodontyczne zakładamy w każdym wieku i to nie tylko z powodów estetycznych, ale dla zdrowia. Niewłaściwe ułożenie zębów, ich nadmierne stłoczenie może przyczyniać się do rozwoju próchnicy, ponieważ trudniej jest czyścić zęby z zalegających resztek jedzenia. Nieprawidłowe kontakty międzyzębowe skutkują szybszym ścieraniem się zębów, ich nadwrażliwością, mają wpływ na złą pracę stawów skroniowo-żuchwowych, co z kolei prowadzi do bólów głowy, karku, pleców. Nawet leczenie kanałowe zęba to niekiedy efekt wady zgryzu, a nie powikłań próchnicy. Dlatego aparat ortodontyczny zakładamy zarówno, gdy mamy 10 lat, jak i 30, 40, 50... . Na ortodoncję nigdy nie jest za późno. Oczywiście aparat ortodontyczny to narzędzie w ręku specjalisty, który dobiera najlepszą kurację indywidualnie do pacjenta.

MIT 2: By wyleczyć wadę zgryzu, trzeba usunąć niektóre zęby

Mówię zdecydowanie NIE usuwaniu zębów w ortodoncji, choć wiem, że wielu lekarzy nadal usuwa czwórki lub piątki podczas leczenia ortodontycznego. W mojej praktyce w 99 procentach stłoczone zęby ustawiają się w harmonijne łuki bez potrzeby ekstrakcji. Aparaty samoligaturujące w rękach doświadczonego specjalisty pozwalają w naturalny sposób rozszerzyć łuki zębowe, tak by zmieścić w nich harmonijnie wszystkie zęby, bez względu na stopień stłoczenia. Wyłącznie poprawa profilu twarzy jest wskazaniem do ekstrakcji, a nie brak miejsca dla zębów.

MIT 3: Wrażliwych zębów się nie wybiela

Osoby cierpiące na nadwrażliwość zębów nie powinny rezygnować z białego uśmiechu. Potrzebują tylko trochę więcej cierpliwości, by go osiągnąć. Najpierw muszą się bowiem rozprawić z nadwrażliwością. W tym celu w gabinecie stomatolog wykona zabieg piaskowania zębów specjalnym preparatem, który zamknie kanaliki zębinowe, przynosząc  ulgę oraz odbudowę szkliwa. W celu remineralizacji szkliwa użyje preparatów fluorowych. Do stosowania w domu zaleci natomiast specjalistyczną pastę z chlorkiem strontu, który zamyka odsłonięte kanaliki zębiny. Dopiero po kuracji odwrażliwiającej przyjdzie pora na wybielanie bezwzględnie pod nadzorem lekarza. Wybielone zęby wrażliwca będą wymagać specjalnej opieki, czyli stosowania past i preparatów odwrażliwiających oraz przestrzegania diety ubogiej w kwaśne potrawy, zwłaszcza cytrusy i marynaty octowe.

MIT 4: Potrzeba wielu wizyt u stomatologa, by wyleczyć kanałowo zęba

Kanałowe leczenie zęba podczas jednej wizyty to w tej chwili światowy standard. Lekarz specjalizujący się w endodoncji i wyposażony w nowoczesny sprzęt (mikroskop cyfrowy, endometr, laser) jest w stanie za jednym zamachem pozbyć się bakterii z kanałów korzeniowych, szczelnie je zamknąć, a na koniec wypełnić zęba odbudową protetyczną. Druga wizyta jest potrzebna tylko w wyjątkowych sytuacjach. Co najważniejsze, dziś kanałowe leczenie ratuje niemal każdy ząb, który kiedyś był skazany na usunięcie. Odbywa się to bez stresu i bólu. Po jednej wizycie pacjent wychodzi z kliniki z wyleczonym zębem. Dzięki szybkości działania eliminujemy ryzyko zakażenia, do którego mogłoby dojść pomiędzy wizytami. Im mniej razy otwieramy kanały zęba tym lepiej dla sterylności procedury. 

MIT 5: Brak jednego zęba to żadna strata

Brak nawet jednego zęba trzeba od razu uzupełnić, jeżeli nie chcemy mieć kłopotów z resztą uzębienia. To jak w dominie. Problemy zaczynają się wraz z rozchwianiem zębów sąsiednich, które przechylają się w kierunku luki, po to żeby ją zapełnić. Źle się zaczyna dziać także z zębem przeciwstawnym, który wydłuża się, szukając kontaktu. Ma to destrukcyjny wpływ na jego stabilność. Do tego dochodzą kłopoty z zanikającymi dziąsłami oraz ze zgryzem, dlatego dziurawy uśmiech często wymaga leczenia ortodontycznego. Z powodu braku zęba możemy też trafić do gastrologa. Jeżeli nieprawidłowo żujemy pokarm, żołądek nie będzie sobie dawał rady ze źle rozdrobnionym jedzeniem. Jeżeli braków w uśmiechu będzie więcej, zanik kości doprowadzi do zmiany wyglądu twarzy. Zapadną się nam policzki, usta staną się węższe, a skóra bardziej podatna na zmarszczki. 

MIT 6: Implant tak samo zastępuje utracony ząb jak most

Najlepszą metodą zapełnienia luki w uśmiechu jest implant. Nie wymaga on szlifowania zębów sąsiednich, tak jak to ma miejsce w przypadku mostów porcelanowych. Implant, czyli tytanowa śruba umieszczana chirurgicznie w kości, perfekcyjnie zastępuje korzeń brakującego zęba. Tak mocno integruje się z naszym organizmem, że staje się jego częścią, funkcjonującą tak samo jak pozostałe prawdziwe korzenie zębowe. Dzięki temu nie dochodzi do zaniku kości, a dziąsła szczelnie otaczają tytanowy implant. Do niego lekarz przymocowuje koronę porcelanową, która odtwarza kształt i funkcje brakującego zęba. Oczywiście można uzupełniać braki mostami, ale nie zatrzymają one zaniku kości i dziąseł. Trzeba będzie natomiast poświęcić, bo oszlifować, zęby sąsiednie oraz liczyć się z wymianą uzupełnienia po 10-15 latach.

MIT 7: Znieczulenie zębów musi boleć

Minęły już czasy, kiedy wizyta stomatologiczna wiązała się z bolesnym leczeniem ubytków, dziś nawet znieczulenie może być całkowicie bezbolesne, bo nowoczesne metody nie potrzebują strzykawki. Urządzenie The Wand (ang. różdżka) znieczula nie za pomocą czarów, a komputera. Tajemnica tkwi w stopniowym wprowadzaniu płynu znieczulającego pod kontrolą mikroprocesora. Dzięki temu unika się gwałtownego rozpierania tkanek, co stanowi źródło bólu przy tradycyjnym znieczulaniu. Metoda ta zmniejsza także dyskomfort pacjenta po zabiegu, związany z efektem skurczu twarzy przy klasycznym znieczuleniu. Inna alternatywa dla wrażliwych na igłę to sedacja, czyli podanie podtlenku azotu o właściwościach rozweselających. Pacjent po kilku wdechach czuje się zrelaksowany i bez stresu poddaje się zabiegom lekarza.

 


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-10-23 16:17
Ogólne leczenie, zęby, stomatologia, implanty Komentarze (2)

Uśmiech uwalnia od stresu - to najnowsze odkrycie naukowców z Uniwersytetu w Kansas, którzy badali, jak mimika twarzy wpływa na krążenie i afektywne reakcje na sytuacje stresujące. W czasie eksperymentu akcja serca nawet nieszczerze uśmiechniętych pacjentów była wolniejsza niż tych, którzy zachowali neutralny wyraz twarzy.

Uśmiech kontra stres

Najbardziej do twarzy Ci z uśmiechem  - gdy Leonardo da Vinci wypowiadał te słowa, prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy, że uśmiech to kwestia nie tylko urody, ale i zdrowia. Naukowcy z Kansas przebadali 170 zdrowych osób w wieku od 18 do 25 lat. Każdy dostał patyczek, który trzymany w zębach pozwalał utrzymać jeden rodzaj mimiki. I tak wyróżniono  trzy grupy badanych: z neutralnym wyrazem twarzy oraz dwoma rodzajami uśmiechu. Pierwszy uśmiech uruchamiał wyłącznie mięśnie wokół ust, imitując uśmiech sztuczny, nazywany też Pan Am od nazwy amerykańskich linii lotniczych, w których stewardessy prezentowały właśnie taki wymuszony grymas. Drugi pozwalał naśladować uśmiech szczery - Duchenne'a (od nazwiska francuskiego lekarza), angażujący dodatkowo mięśnie wokół oczu oraz unoszący policzki. Wszyscy pacjenci musieli wykonać kilka zadań, po których mierzono ich tętno. Okazało się, że uśmiechnięci uczestnicy eksperymentu mieli znacznie wolniejszą pracę serca niż pozostali. Najlepsze wyniki badań osiągnęły osoby z uśmiechem Duchenne'a, czyli tym wyglądającym jak szczery. I tak naukowo potwierdzono przysłowie o uśmiechu, który kruszy lód - nawet jeśli jest tylko ułożeniem mięśni, a nie stanem ducha.

Eliksir młodości

Znamy też inne cudowne efekty śmiechu. Stymuluje wydzielanie hormonu szczęścia - endorfin, które działają uspokajająco i wzmacniają naszą odporność. Wystarczy sam ruch mięśni twarzy, niekoniecznie szczery, by wysłać mózgowi impuls do produkcji tego hormonu. Poza tym głośny, radosny śmiech pozwala ćwiczyć przeponę i gardło, dodatkowo dotleniając krew. Nic dziwnego, że potrafi relaksować. Co więcej, uśmiech jest zaraźliwy - jeżeli ktoś śmieje się do nas istnieje duże prawdopodobieństwo, że to odwzajemnimy. A w tym stanie nasze mięśnie twarzy są cudownie masowane, co pozwala utrzymać jędrność skóry na dłużej. Jak zatem zachować młodość i zdrowie? Po prostu śmiać się do rozpuku! Proste? Nie zawsze. Za jeden z najbardziej uśmiechniętych narodów uznaje się Amerykanów. W Polsce robimy to zdecydowanie rzadziej. Jedną z przyczyn może być to, że wstydzimy się swoich zębów. Najpiękniejszy uśmiech powinien spełniać cztery warunki: mieć właściwy kolor, być zdrowy, pełny i prosty. O wszystkie te cechy zadba dentysta.

Po pierwsze: biały

Gdy nie jesteśmy zadowoleni z barwy zębów, mamy do wyboru kilka sposobów wybielania. Do ich mycia warto używać past wybielających, ale najskuteczniejsze są  metody stosowane pod kontrolą dentysty. Pamiętajmy jednak, że nie hollywoodzka, śnieżna biel daje najlepszy efekt, ale taki kolor, z którym wyglądamy naturalnie. Najszybciej zęby wybieli zabieg w gabinecie, gdzie najpierw nakłada się na nie specjalny preparat, którego działanie następnie stymulowane jest przez tzw. zimne światło. Inny sposób to zakładanie na łuki zębowe specjalnych nakładek żelowych przygotowanych przez stomatologa przez kilka tygodni. Najlepsze efekty daje połączenie obu metod.

W wyjątkowych przypadkach, gdy zęby są odporne na wybielanie, konieczne staje się założenie licówek. Często, by rozjaśnić uśmiech, wystarczy je profesjonalnie oczyścić z płytki i kamienia nazębnego. Skaling i piaskowanie powinno się wykonywać dwa razy w roku, także po to, by ochronić zęby i przyzębie przed działaniem bakterii.

Po drugie: zdrowy

Tak samo często należy poddawać zęby kontroli stomatologa. Regularne leczenie ubytków, ale też chorób dziąseł i przyzębia to gwarant zdrowego uśmiechu - bez bólu i próchnicy. Do tego dochodzi także solidna domowa pielęgnacja: szczoteczką za pomocą techniki wymiatającej (prowadzenie szczotki od dziąseł do korony zębów i tym samym wymiatanie resztek pokarmu), nitką dentystyczną (ząb po zębie, nawijając ją na kształt litery C) oraz płynem do płukania ust. Przydatne są także skrobaczka do języka oraz hydropulser - urządzenie, które pod ciśnieniem wypłukuje brud nawet z trudno dostępnych zakamarków jamy ustnej.

Po trzecie: pełny

Piękny uśmiech to pełny uśmiech. Nawet jeden brakujący ząb może wpędzić nas w kompleksy i jednocześnie poważnie zaszkodzić pozostałym. Będą starały się bowiem go zastąpić i tym samym staną się rozchwiane i zagrożone wypadnięciem. Zanik kości w miejscu ubytku wpłynie w dodatku negatywnie na wygląd twarzy. Dlatego braki w uzębieniu trzeba jak najszybciej uzupełniać. Istnieje na to szereg sposobów, ale najskuteczniejszym są implanty. Tytanową śrubę zakłada się w klinice stomatologicznej zaledwie ok. 20 minut. Integruje się ona z kością przez 3-6 miesięcy i w tym czasie miejsce wszczepu jest osłonięte tymczasową koroną. Na koniec na śrubie odbudowywany jest ząb identyczny z naturalnym pod względem wyglądu, funkcji i pielęgnacji.

Implanty gwarantują wysoki komfort użytkowania, wyglądają bardzo naturalnie, chronią kości szczęki przed zanikiem, nie uczulają, a prawidłowo pielęgnowane mogą nam służyć całe życie. Są przy tym niewiele droższe niż mosty porcelanowe, których założenie wymaga niestety szlifowania zdrowych zębów. W dodatku wystarczy je czyścić tak, jak pozostałe zęby, co znacznie ułatwia codzienną higienę.

Po czwarte: równy i symetryczny

Ostatnim warunkiem szerokiego uśmiechu są proste zęby. Nawet najlepiej wykonane wybielanie nie pomoże, jeśli zęby są nadmiernie stłoczone, wystają z łuku, albo są tak ułożone, że tworzą tzw. odwróconą linię uśmiechu. Natura obdarzyła nas tyloma zębami, by pięknie wyglądał ich pełen zestaw. Dlatego jestem za ortodoncją, która rezygnuje z ekstrakcji i rozbudowuje łuki zębowe tak, by wszystkie zęby znalazły swoje miejsce. Nowoczesne metody ortodontyczne pozwalają zlikwidować wadę zgryzu w 12-18 miesięcy, bez usuwania zębów.Ortodoncja nie musi przypominać tortur. Na przykład nowoczesne aparaty samoligaturujące do przesuwania zębów wykorzystują naturalne siły biologiczne, nieodczuwalne dla pacjenta, a więc bezbolesne.Rachunek zysków i strat jest prosty: lepiej zainwestować w promienny uśmiech, by uniknąć znacznie poważniejszych niż tylko zębowych dolegliwości. Nawet gdy nie jest nam do śmiechu, warto unieść kąciki ust - nie tylko poprawi nam to humor, ale też zredukuje stres.


Masz pytanie? Wyślij je do nas - eksperci@iwoman.pl . Najpopularniejsze tematy przekażemy naszym ekspertom.
2012-10-23 14:50
Ogólne uśmiech, zęby, ortodoncja, aparat ortodontyczny Komentarze (0)